Nowy gołębnik syna Stanisława

Gdy po sukcesie w poprzednim sezonie wyprowadziłem się z domu i mój kontakt z gołębiami był trochę dalszy, tzn. nie widziałem ich na codzień starałem się zająć tym, żeby pomóc innym. Swoją energię spożytkowałem poprzez tworzenie wideo poradników dla innych kolegów hodowców. Nie zrażały mnie wypowiedzi kolegów z oddziału abym się nie wychylał przed szereg, abym nie pokazywał jak myślę, bo nic jeszcze nie osiągnąłem. I tu tak naprawdę nie mieli racji. Osiągnąłem bardzo dużo. Dzięki pomocy z mojej strony wielu hodowców nie tylko tych początkujących ale również i tych utytułowanych dzwoniło i dziękowało za porady, często pytając skąd posiadam swoją wiedzę oraz dlaczego tak młody człowiek ma tyle ambicji aby pomagać innym ? W tej sytuacji, gdy ludzie tak bardzo mi dziękują za pomoc moja narzeczona uwierzyła w to, że faktycznie dostrzegam w ptakach (w ich zachowaniu) coś czego nie widzą inni hodowcy. Nie każdy z nas potrafi dostrzec tego co gołąb potrzebuję, często bywa tak, że hodowcy patrzą, ale nie widzą. Każdego roku stawiam sobie cele do zrealizowania. Pierwszy z nich już w tym roku zrealizowałem: wykonałem gołębnik od „a” do „z” samodzielnie, pracując bardzo ciężko. Tydzień przed budową siadłem na poddaszu, gdzie aktualnie znajduje się gołębnik i już wtedy wyobrażałem sobie jak będzie wyglądał z całą jego funkcjonalnością. To chyba mnie odróżnia od wielu hodowców.
Chcę pokazać, że przegranym jest się tylko w swojej głowie! Jeżeli myślisz jak zwycięzca, zachowujesz się jak zwycięzca, mówisz głośno o swoich planach i o tym co zamierzasz to to się stanie. Wszystko jest kwestią charakteru.
Pracowałem ciężko (bolały mnie kolana ręce w łokciach i nadgarstkach, ale wiedziałem że robię coś dla siebie).
Wystarczy stawiać przed sobą cele i je realizować. Nie ma rzeczy niemożliwych. Bo tak własnie robią zwycięzcy.

„Ja pragnę sukcesu tak bardzo jak pragnę każdego kolejnego oddechu”. Mój gołębnik był moim marzeniem, moim każdym oddechem. Nawet gdy padał deszcz ja wchodziłem na dach i go robiłem. Słyszałem, daj spokój, jutro też jest dzień. Jutro to zrobisz, ale odpowiadałem, nie! Ja muszę to zrobić dziś.

Dodaj komentarz